MARYJA!

Audiencja u wielkiego Króla

Audiencja u wielkiego Króla

blue line

Podaliśmy niektóre opinie dotyczące skupienia i pobożności, z jaką św. Maksymilian odprawiał Mszę św. W tym odcinku poznajmy kilka wypowiedzi współbraci oraz gości Niepokalanowa o jego praktyce adoracyjnej.

Zob. Rekolekcje bez kazania

Ojciec Kolbe często śpieszył do kaplicy na adorację Najśw. Sakramentu i innym ją zalecał, nazywając te odwiedziny "audiencją u wielkiego Króla". "Wiele razy w ciągu dnia - świadczy w procesie beatyfikacyjnym br. Łukasz Kuźba - nawiedzał Jezusa w tabernakulum. Mówił, że tam jest nasza siła, tam źródło naszego uświęcenia [...]. Kiedy patrzyło się nań, jak adorował Najświętszy Sakrament, trudno było oderwać oczy od jego postaci [...]. Widziało się go zazwyczaj przy stopniach ołtarza, na klęczkach, bez żadnego oparcia".

"Trzymał ręce pod kapturem, a cała jego postawa wyrażała głęboki szacunek, skupienie i zrozumienie [tajemnicy eucharystycznej]" - dodaje inny świadek. Był tak pogrążony w modlitwie, cały wpatrzony w tabernakulum, że zdawał się nie widzieć nikogo wokół siebie, i "trzeba było wpierw dotknąć go, by usłyszał, że ktoś ma do niego sprawę". Wtedy bez ociągania się śpieszył tam, gdzie wołało go posłuszeństwo lub miłość bliźniego.

"Gdy pierwszy raz odwiedziłem Niepokalanów, w roku 1928 - wspomina o. Anzelm Kubit - wszedłem najpierw do małej, niskiej, pierwotnej kaplicy. Za chwilę wpada o. Maksymilian, nie widzi, że ktoś ukrywa się w kącie, i z takim żarem, z takim skupieniem odbywa tę adorację, że ten niespotykany widok wprawia mnie w drżenie na całym ciele".

Dopiero w czasie wojny o. Kolbe mógł zrealizować w Niepokalanowie marzenie swego życia: całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu. "Zaraz po powrocie z niewoli [grudzień 1939] - referuje br. Benedykt Mieczkowski - zaprowadził całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu w naszej kaplicy. Dla niego był to najskuteczniejszy środek na ówczesne potrzeby Niepokalanowa i Ojczyzny. Zaraz ogłosił to w refektarzu i polecił mi wyznaczyć grupy braci z poszczególnych działów pracy, które miały adorować po pół godziny. Każdy codziennie miał swą adorację, również o. Maksymilian. [...] Był bardzo czuły na punkcie adoracji. Najczęściej, zwłaszcza w pierwsze dni po jej wprowadzeniu, sam pilnował i przypominał, by bracia cenili sobie ten obowiązek i uważali go za najważniejsze zajęcie. Przede wszystkim zachęcał nas swym ofiarnym przykładem, idąc sam nieraz kilka razy, gdy kogoś zabrakło. Gdy czuł się słaby, brał laskę i podpierając się, śpieszył na swoją adorację, którą miał zwykle po odpoczynku popołudniowym między godziną piętnastą a szesnastą".

Według relacji s. Szczęsnej Sulatyckiej, niepokalanki, która zetknęła się z o. Kolbem w grudniu 1926 r w Zakopanem był on niezwykłym kapłanem: "Przy pierwszym spotkaniu z o. Maksymilianem - zeznaje - uderzyła mnie przede wszystkim jego wiara. Weszłam do kaplicy sióstr służebnic Serca Jezusowego, tzw. pelczarek, gdzie mieszkał i leczył się o. Kolbe. Msza święta już się rozpoczęła, a ja byłam dość roztargniona. Ale wkrótce uderzył mnie sposób, w jaki ten nie znany mi kapłan odprawiał Mszę świętą, zmuszając mnie do modlitwy. Pomyślałam, że to musi być święty kapłan. Po Mszy świętej byłam obecna przy jego dziękczynieniu: czynił je ze skupieniem i długo. Wychodząc zapytałam furtiankę, co to za kapłan, i wtedy dowiedziałam się, że jest to o. Maksymilian, założyciel Rycerstwa Niepokalanej".

Odprawiając Mszę świętą, o. Kolbe "zachowywał się bardzo pobożnie, ale też zupełnie normalnie, bez jakiejś niezwykłości", stwierdza współbrat Świętego, o. Andrea Eccher. "Była to szczególna pobożność, ale też naturalna", zauważa jego współpracownik w Japonii, br. Kasjan Tetich. Również Eugeniusz Srzednicki, człowiek świecki, mówi, że "jego zachowanie (podczas Mszy) było naturalne, bez żadnej sztuczności czy te- atralności"128. Był sam punktualny i jako przełożony wymagał punktualności. "Przygotowywał się do Mszy świętej - zeznaje br. Wawrzyniec Podwapiński - z wielką troskliwością, a samą Mszę świętą odprawiał [...] z jak największym skupieniem, cały przejęty tajemnicą Najświętszej Ofiary. Dziękczynienie po Mszy świętej czynił przynajmniej przez 20 minut i wtedy był całko- wicie zatopiony w modlitwie". Br. Samuel Piasecki dodaje: "Podczas Mszy świętej, którą odprawiał około 30 minut, był głęboko skupiony, oczy miał spuszczone, a głowę nieco pochyloną". "Komunii świętej udzielał spokojnie, z wielką czcią, szacunkiem i pobożnością". I jeszcze relacja ks. Ferdynanda Machaya: "Służyłem mu do Mszy świętej 11 lutego 1930 r. w kościele polskim w Paryżu]. I po dziś dzień nazywam to służenie rekolekcjami bez kazania, tak mnie zbudowało jego skupienie i pobożność".

Teresa M. Michałek, FN / red.

Najnowsze
Wiadomości

07.05.2021

Matka w porządku łaski
7 maja, Niepokalanów - uroczystość NMP Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask

06.05.2021

Wszechpśredniczki łask
7 maja w Niepokalanowie uroczystość NMP Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask.

03.05.2021

Maryja Królowa Polski
Założyciel Niepokalanowa pragnął, aby Niepokalana zakrólowała w "sercach każdego" i stała się Ona "Królową świata…

04.05.2021

Matka naszej ufności
1 maja - 55. spotkanie "Oddaj się Maryi".

02.05.2021

Rycerze świata się modlą
1 maja - Międzynarodowy Różaniec MI transmitowany z Niepokalanowa w intencji o zakończenie pandemii i…
Czytaj wszystkie

ZWIĄZEK
MSZALNY

Każdy może zamówić intencję, która będzie dołączona do Związku Mszalnego, czyli Mszy zbiorowej sprawowanej przez 365 dni w Niepokalanowie.

ZAMÓW

PRZEKAŻ
DAROWIZNĘ

Niepokalanów pragnie kontynuować dzieło św. Maksymiliana. Każdy może wspomóc realizację tego zadania i misji.

WESPRZYJ

NAMIOT
ZAWIERZENIA

Pomóż nam postawić namiot dla pielgrzymów w Niepokalanowie.

PRZEKAŻ